Przeczytaj do końca!
Przez ponad pół wieku obserwuję narodziny, rozkwit i upadki systemów finansowych. Widziałem puste półki PRL-u, dramatyczny szok transformacji i lata dobrobytu napędzanego unijnymi funduszami. Jednak dopiero dziś, w kwietniu 2026 roku, patrzę na liczby z autentycznym przerażeniem. Nie dlatego, że są skomplikowane, lecz dlatego, że są bezlitosne. Wystawiają rachunek trzem pokoleniom Polaków.
To nie jest zwykły dług publiczny. To wyrok na kolejne pokolenia Polaków.
Patrzymy na dług, którego nikt z nas nie zaciągnął, a każdy musi spłacać.
Według dostępnych danych łączne zobowiązania państwa – oficjalne i ukryte – sięgają blisko 3 bilionów złotych. To suma tak ogromna, że trudno ją sobie wyobrazić. Rozłożona na obywateli oznacza około 78 tysięcy złotych na każdego mieszkańca Polski!!!!
Nie ma znaczenia, czy jesteś noworodkiem, studentem, bezrobotnym czy emerytem. Od chwili narodzin jesteś dłużnikiem państwa.
Czas powiedzieć to głośno! To dług za nic: nie za majątek, który odziedziczyłeś. Nie za inwestycję, którą podjąłeś. Nie za decyzję, którą podjąłeś świadomie.
To dług za błędy, niekompetencję i polityczną krótkowzroczność kolejnych rządów.
Choć statystyki rozkładają zadłużenie na wszystkich obywateli, w rzeczywistości spłaca je zaledwie około 15 milionów pracujących Polaków. To oni finansują funkcjonowanie państwa, jego programy socjalne oraz odsetki od gigantycznych kredytów.
Jeśli podzielić całkowite zobowiązania przez liczbę pracujących, okazuje się, że na jednego z nich przypada nawet 200 tysięcy złotych długu.
To nie jest abstrakcja. To hipoteka nałożona na całe życie zawodowe.
Przy średnim wynagrodzeniu wynoszącym około 9 200 zł brutto koszt zatrudnienia przekracza 10 800 zł. Do kieszeni pracownika trafia jednak zaledwie część tej kwoty. Znaczną jej część pochłania państwo – nie tylko w formie podatków, lecz także poprzez obsługę zadłużenia.
Szacunkowo nawet 1 600 zł miesięcznie z pracy przeciętnego Polaka można powiązać z kosztami wynikającymi z długu publicznego. To pieniądze przeznaczane na odsetki, ukryte zobowiązania i wyższe koszty finansowania państwa.
Te pieniądze nie budują dróg, nie poprawiają jakości służby zdrowia i nie zwiększają Twojego bezpieczeństwa. To opłata za błędy polityków!
Znaczna część zobowiązań została ukryta poza oficjalnym budżetem – w instytucjach takich jak fundusze celowe, czy państwowe agencje finansowe. Mechanizm ten pozwalał rządzącym wydawać miliardy bez formalnego zwiększania długu publicznego.
To księgowość kreatywna na skalę wszechświata.
Obywatele nie zostali zapytani o zgodę lecz to oni ponoszą konsekwencji.
I to właśnie wyrok na trzy pokolenia!
Ten dług nie zniknie wraz z jedną kadencją parlamentu. Będzie spłacany przez dekady.
• My będziemy finansować jego obsługę przez całe życie zawodowe.
• Nasze dzieci rozpoczną dorosłość z obciążeniem, którego nie stworzyły.
• Nasze wnuki odziedziczą skutki decyzji podjętych na długo przed swoimi narodzinami.
Przez całe życie widziałem wiele kryzysów, ale nigdy wcześniej nie obserwowałem tak systemowego przenoszenia kosztów na obywateli. Politycy kupowali społeczne poparcie za pieniądze, których nie posiadali. Gdy środki się kończyły, sięgali po kredyt. Gdy kredyt przestawał wystarczać – po przyszłość kolejnych pokoleń.
KAŻDY POLAK ZOSTAŁ WPISANY DO REJESTRU DŁUŻNIKÓW PAŃSTWA BEZ SWOJEJ WIEDZY I ZGODY.
To ekonomiczny absurd i moralny skandal.
Niestety rachunek został już wystawiony. Znamy kwotę, a termin spłaty trwa.
Nie pytajmy już, czy zapłacimy. Zapłacimy na pewno.
Pytanie brzmi: jak długo jeszcze będziemy udawać, że to normalne?

1 tys.
Joa him udostępnia to
624